Osho opisuje paradoks wyjątkowości. Im bardziej chcemy stać się "kimś", tym bardziej stajemy się "zwyczajni". Przyłączyliśmy się do tłumu pragnącego stać się "kimś". Każdy w tym tłumie staje się taki sam - próbujący stać się kimś, kim nie jest.
Wyjątkowość, prawdziwa wyjątkowość jest w momencie zaprzestania dążenia do stworzenia określonego wizerunku. Cokolwiek robimy, czymkolwiek się zajmujemy, pozostajemy w tym sobą. Cokolwiek to jest.
Być może ktoś stwierdzi - "pracuję w korporacji, nie mogę wyjść w dresie na zakupy, bo jak mnie zobaczą klienci to stracę swój wizerunek" - i nie ma nic w tym złego. Niech te warstwy odpadają, a jak pojawia się lęk to wejdźmy w niego jeszcze głębiej. Ostatecznie przyciągniemy do siebie takich ludzi, z którymi będziemy współpracować, którzy są "wpisani" w naszą podróż. Nie ma również niczego złego w założeniu garnituru, jeśli jest nam w danej sytuacji z nim po drodze. Nie chodzi o to, aby w "spotkaniu na szczycie" przyjść w skarpetach i klapkach, żeby zwrócić na siebie uwagę lub walczyć ze sobą, chcąc być tak bardzo "oświeconym". Dobrze jest zachować we wszystkim równowagę i nie dać się zdominować przez hipnozę wymagającego społeczeństwa. <Odnalezienie siebie poprzez nieposzukiwanie>.
Bycie "zwyczajnym", czymkolwiek się zajmujemy jest bezcenne i lekkie. Próby kreowania "wyjątkowości" zawsze kończą się tym samym - stresem, walką, niepewnością, bojaźliwością i tłumieniem.
"Stań się zwyczajny, a będziesz niezwykły. Staraj się być kimś wyjątkowym, a staniesz się kimś zwyczajnym".
~ Paweł Drewniak
(fot. Osho - "Bliskość")