2.07.2017

Co tak naprawdę znaczy żyć w zgodzie ze sobą i jak bardzo jest to dla nas ważne?

Kiedy nasza intuicja, ciało dają wyraźne sygnały, że nie chcemy czegoś zrobić, nie róbmy tego. Nawet jeśli będzie to wbrew czyjeś woli, nawet jeśli ktoś może tego nie zrozumieć i się odwrócić, nawet kiedy z logicznego punktu widzenia, wyda się to nie najlepszym wyborem. Można nazwać to rodzajami testów, które przeprowadza na nas wszechświat - czyli tak naprawdę my sami. Ale ilekroć zrobimy coś właśnie <wbrew sobie>, to zupełnie tak, jakbyśmy wymierzali cios w siebie samych. Wsiadamy na sanki i zamiast zjeżdżać przed siebie, to się kręcimy na boki, a wtedy musi nastąpić wywrócenie pojazdu.

Działanie w zgodzie ze sobą to absolutna podstawa przy podejmowaniu decyzji. Wszyscy wiele razy mieliśmy takie sytuacje, kiedy nasz wewnętrzny głos mówił "nie", ale ulegliśmy - presji, jakieś fascynacji czy pragnieniom. Ktoś na nas coś wymusił - mieliśmy w dodatku do niego pretensje, choć decyzja zapadła po naszej stronie - ktoś nam coś obiecał i ulegliśmy czy też pojawiła się wizja "czystego złota" i zaślepieni nią, podjęliśmy decyzję, której potem żałowaliśmy. W życiu coś się przestało układać, wkradały się negatywne emocje, a nawet nie wiedzieliśmy dlaczego. Nasza uwaga była kierowana nie tam, gdzie być powinna, bo nastąpiło rozstrojenie pomiędzy decyzją podjętą z umysłu, a tym, co <My> rzeczywiście chcieliśmy zrobić. Kiedy nie czujemy swojego ciała i nie "zatrzymujemy się" to bardzo łatwo jest wpaść w taki właśnie wir nieświadomości i podejmować decyzje "pod ścianą", najczęściej nakreśloną emocjami. A w stanie aktywności emocjonalnej, podejmowanie decyzji nigdy nie jest wskazane. Tak jest w każdym aspekcie życia - w relacjach, w pracy, na giełdzie...

Nie zasilajmy nigdy tego, czego wewnętrznie nie chcemy. Kierujmy uwagę tam, gdzie jest rezonans, bo poprzez uwagę, myśl, emocje wprowadzamy zmiany w swoim świecie. Kiedy dostajemy sygnał z wewnątrz, kiedy nasze ciało zaczyna nas "uwierać", kiedy wyraźnie wiemy, że "to nie jest dla nas" - to znaczy, że bynajmniej na ten moment, to nie jest dla nas. Nie oznacza to, że dana droga, dany wybór jest sam w sobie zły - bo może pojawić się ciekawa propozycja z serii "nie do odrzucenia" lub mieć w sobie szlachetny cel oparty np na pomocy komuś. Nie istnieje jednak nic takiego jak "muszę" czy nawet "powinienem". Jeśli nie jest to zgodne z nami - niczego nie musimy i naprawdę nie obawiajmy się bycia asertywnym. A notabene bardzo często rzekoma "pomoc", w rzeczywistości wcale nią nie jest. Nie nakłaniam oczywiście to niepomagania sobie nawzajem, ale nim zdecydujemy się na jakiś krok, najpierw zapytajmy siebie czy naprawdę chcemy to zrobić i czy to z nami rezonuje.